Głowica wreszcie wróciła z obróbki. Trochę małe te zawory wydechowe, ale po prostu się nie mieszczą. Cylindry mają bardzo małą średnicę... Natomiast wykonanie jest niezłe.


Wbrew ustaleniom, w szlifierni założone zostały sprężyny zaworowe. Źle nie jest, bo za to założyli je już na gotowo, łącznie z uszczelniaczami.


Zdjęcie dla lansu, żeby było dokładnie widać co to za sprężyny :)


Kanały ssące i wydechowe zostały obrobione w szlifierni w/g wskazówek z opracowania "how to modify Ford s.o.h.c. engines" Davida Vizarda; otwory zostały dopasowane pod uszczelki, całość sprawdzana na flowbenchu.




Wyciągnąłem swój szpanerski przyrząd do wymiany panewek wałka rozrządu. W promieniu 10km mężczyznom opadły szczęki a kobiety... kobiety nic szczególnego w tym nie dostrzegły.


Po wyjęciu panewek głowica została jeszcze raz wyczyszczona, umyte zostały również kanały olejowe.


Nowe panewki wałka. Chwilę zajęło zanim się połapaliśmy która jest która :)


Podczas wkładania bardzo istotne jest takie ułożenie panewek, żeby nie ograniczać przepływu w kanałach olejowych.


Potem można już wbić panewki na miejsce.


Tu widać o czym pisałem powyżej - otwory są dokładnie dopasowane, żeby nic nie hamowało przepływu oleju.






Składamy teraz resztę.


Przygotowany wałek rozrządu. Mimo, że prosto z pudełka, to też wytarty do czysta.


Warto też pamiętać o uszczelniaczu :)


Wałek już na miejscu, posmarowany smarem montażowym.


Mocowanie wałka również przykręcone z użyciem kleju do gwintów.


Przykręcona rurka smarująca krzywki wałka rozrządu oraz popychacze zaworowe.


Następnie szpilki kolektora wydechowego i nowe świece. Tu trzeba było dokładnie sprawdzać jak są wkręcone, ponieważ głowica została dość mocno splanowana i w niektórych położeniach elektroda może wystawać poza płaszczyznę głowicy.


Głównie dla szpanu, ale po części dla możliwości regulacji wałka rozrządu Trefl zainwestował w regulowane kółko.


Tu też mieliśmy trochę śmiechu, ponieważ się okazało, że po splanowaniu głowicy obudowa termostatu wystaje poniżej jej płaszczyzny.


Potem Michał przykręcił resztę - pokrywę zaworów, mocowanie alternatora, pompę wody, założył pasek rozrządu.


Koło zamachowe było używane podczas wyważania wału korbowego i przy okazji zostało zeszlifowane na gładko, żeby problemów ze sprzęgłem nie było. Nie pamiętam, czy coś było odelżone, czy nie.


Nauczony problemami ze sprzęgłem Michał zainwestował w nową tarczę sprzęgła.


I nowy docisk. Wszystko od silnika o pojemności 2.0. Optymista :) Ciekawe ile naprawdę mocy uda się wykrzesać z tak przygotowanego 1.3.