Po odnowieniu poszczególnych części ułożyłem sobie to wszystko znowu na stole.

Składam z grubsza w odwrotnej kolejności do rozkładania, więc zacznę od gardzieli i rozpylaczy.

Zwężki mają oznaczenie 30,5 (mm). W dolnej ich części jest wycięcie.

Wycięcie musi trafić na otwór w korpusie gaźnika.

Kolejne części zaraz trafią do korpusu. W rozpylaczach jest kanalik prowadzący do ich środkowej części.

On też musi trafić na odpowiedni otwór w korpusie gaźnika.

Po włożeniu wszystkiego przykręcam nowe wkręty blokujące te części w obudowie.

Przygotowałem sobie ośki przepustnic z mechanizmem je łączącym. Mam też nowe śruby mocujące płytki przepustnic do osi.

Najpierw składam sam mechanizm, nie dokręcając go za mocno.

Następnie przykręcam płytki.

Nowe śruby wystają poza ośkę przepustnic.

Ponieważ ja tego nie zakuwam tak, jak fabryka, a skręcam na klej do gwintów, to wystających części po prostu się pozbyłem.

Zanim skręcę mechanizm synchronizujący przepustnice, muszę zmontować pompkę przyśpieszacza.

Przymierzyłem uszczelkę i membranę, żeby upewnić się, że pasują.

Skręciłem samą pompkę z membraną i sprężyną w środku.

I przykręciłem ją do korpusu gaźnika, podłączając dźwigienkę.

Teraz dopiero można dokręcić mechanizm synchronizacji przepustnic tak, żeby nie kolidował z dźwigienką pompki.

Odwróciłem gaźnik i przygotowałem dysze i drobiazgi.

Wkręciłem gdzie trzeba i wstępnie ustawiłem. Tam, gdzie trzeba, dałem nowe oringi.

Pora na pokrywę.

Przykręciłem gniazdo zaworka iglicowego i mocowanie pływaka. Zaworek iglicowy zostawiam stary, zazwyczaj mam do starych większe zaufanie niż do nowych.

Włożyłem pływak i położyłem na gaźnik uszczelkę.

Po przykręceniu pokrywy została do założenia mniejsza pokrywka i króciec paliwa.

Przykręciłem to razem z blaszką z numerem.

Od strony przepustnic będą zamontowane gumowe izolatory mocujące do dolotu.

Są to oryginalne części, tylko porządnie domyte.

No i mechanizm cięgien, dość pokręcony w konstrukcji.

Udało mi się to poprawnie złożyć. Pora na podstawę ssania.

Przykręciłem mocowanie.

A potem zamontowałem to z drugiej strony gaźnika, łącznie z grzałką ssania. Tu dobrałem nowy oring.

W zestawie naprawczym nie było nowej membrany ssania, na szczęście ta jest w idealnym stanie. Do śruby zamykającej pokrywkę układu wodnego również dobrałem nowy oring.

Mambranę zaczepiłem w środku za mechanizm i przygotowałem sprężynę.

Po czym przykręciłem pokrywkę.

Zostały już w zasadzie same klapki ssania. Uszczelka pomiędzy korpus a plasterek z klapkami nie ma jednego otworu.

Wybiłem go w odpowiednim miejscu. Przechodzi tędy jedna ze śrub.

Przykręciłem plasterek z klapkami ssania, kończąc składanie gaźnika.

Wygląda pięknie.



Składam z grubsza w odwrotnej kolejności do rozkładania, więc zacznę od gardzieli i rozpylaczy.

Zwężki mają oznaczenie 30,5 (mm). W dolnej ich części jest wycięcie.

Wycięcie musi trafić na otwór w korpusie gaźnika.

Kolejne części zaraz trafią do korpusu. W rozpylaczach jest kanalik prowadzący do ich środkowej części.

On też musi trafić na odpowiedni otwór w korpusie gaźnika.

Po włożeniu wszystkiego przykręcam nowe wkręty blokujące te części w obudowie.

Przygotowałem sobie ośki przepustnic z mechanizmem je łączącym. Mam też nowe śruby mocujące płytki przepustnic do osi.

Najpierw składam sam mechanizm, nie dokręcając go za mocno.

Następnie przykręcam płytki.

Nowe śruby wystają poza ośkę przepustnic.

Ponieważ ja tego nie zakuwam tak, jak fabryka, a skręcam na klej do gwintów, to wystających części po prostu się pozbyłem.

Zanim skręcę mechanizm synchronizujący przepustnice, muszę zmontować pompkę przyśpieszacza.

Przymierzyłem uszczelkę i membranę, żeby upewnić się, że pasują.

Skręciłem samą pompkę z membraną i sprężyną w środku.

I przykręciłem ją do korpusu gaźnika, podłączając dźwigienkę.

Teraz dopiero można dokręcić mechanizm synchronizacji przepustnic tak, żeby nie kolidował z dźwigienką pompki.

Odwróciłem gaźnik i przygotowałem dysze i drobiazgi.

Wkręciłem gdzie trzeba i wstępnie ustawiłem. Tam, gdzie trzeba, dałem nowe oringi.

Pora na pokrywę.

Przykręciłem gniazdo zaworka iglicowego i mocowanie pływaka. Zaworek iglicowy zostawiam stary, zazwyczaj mam do starych większe zaufanie niż do nowych.

Włożyłem pływak i położyłem na gaźnik uszczelkę.

Po przykręceniu pokrywy została do założenia mniejsza pokrywka i króciec paliwa.

Przykręciłem to razem z blaszką z numerem.

Od strony przepustnic będą zamontowane gumowe izolatory mocujące do dolotu.

Są to oryginalne części, tylko porządnie domyte.

No i mechanizm cięgien, dość pokręcony w konstrukcji.

Udało mi się to poprawnie złożyć. Pora na podstawę ssania.

Przykręciłem mocowanie.

A potem zamontowałem to z drugiej strony gaźnika, łącznie z grzałką ssania. Tu dobrałem nowy oring.

W zestawie naprawczym nie było nowej membrany ssania, na szczęście ta jest w idealnym stanie. Do śruby zamykającej pokrywkę układu wodnego również dobrałem nowy oring.

Mambranę zaczepiłem w środku za mechanizm i przygotowałem sprężynę.

Po czym przykręciłem pokrywkę.

Zostały już w zasadzie same klapki ssania. Uszczelka pomiędzy korpus a plasterek z klapkami nie ma jednego otworu.

Wybiłem go w odpowiednim miejscu. Przechodzi tędy jedna ze śrub.

Przykręciłem plasterek z klapkami ssania, kończąc składanie gaźnika.

Wygląda pięknie.

