Zabaw z blachą ciąg dalszy, ale gdyby cię to nie interesowało, to przecież byś nie czytał, prawda? Tym razem Maciek zabrał się za plecy kabiny, czyli gródź między kabiną a komorą silnika. To jest oryginalny element, który nie jest co prawda gotowy do użycia, ale chyba warto go uratować. W dolnej części zdjęcia (która akurat jest górą tej części) widać poziomą linię. Jest to odciśnięte wzmocnienie, które jest z drugiej strony.

To odciśnięcie zrobiło całkiem spory brzuch z tej strony.

A tu te wzmocnienie. Widać, że jest wgniecione.

Cała górna krawędź części jest wygięta w łuk. Ponieważ jest to krawędź otworu, przez który (jak ktoś się uprze, nie pytaj mnie, skąd wiem)można wyciągnąć silnik, podejrzewam, że ktoś rzeczywiście ten silnik wyciągał i walnął nim w blachę.

Naprawę można zacząć od odwiercenia wzmocnienia.

W sumie dobrze, że tu można zajrzeć, bo fabrycznie zdaje się nie było to nawet zabezpieczone.

Wzmocnienie składa się z dwóch części - dolnego profilu wzmacniającego krawędź kabiny, oraz naspawanego na niego kanału w kształcie litery "U", będącego częścią ramy otworu w tylnej półce, zamykanego pokrywą silnika.

Maciek wygiął szablon tego górnego profilu.

Tak się przypadkiem składa, że mamy tą część dostępną od ręki w garażu, widać ją na zdjęciu.

Po dwóch gięciach w giętarce część jest gotowa.

Profil wzmacniający jest nieco trudniejszy, bo ma kształt omegi, a to jż trudno w naszej giętarce wygiąć. Trzeba zacząć od czegoś takiego. Jedna krawędź specjalnie jest wygięta poza kąt 90 stopni, żeby się zmieścić w giętarce z następnym gięciem.

A następne gięcie wymaga podłożenia prętów kwadratowych pod blachę.

I można to wygiąć. Całość utrudnia to, że nie są to gięcia pod kątem prostym - ta blacha grodziowa jest nieco pochylona do tyłu samochodu, a wzmocnienie z niej wychodzi poziomo. Potem to pokażę na zdjęciu.

Teraz można tą jedną nóżkę omegi przywrócić do kąta prostego sztuczką z prętem.

Gotowe. Dużym minusem jest to, że nie mamy tak długiej giętarki, żeby tą część zrobić z jednego kawałka. To na razie zostawiamy, ale w międzyczasie zamówiliśmy taki profil gięty na zamówienie...

Przejdźmy teraz do płaskiej blachy.

Trzeba w niej naprawić narożnik. Nowy narożnik już jest przygotowany.

Stara blacha wycięta, nowa już złapana.

A tu już wspawana i oszlifowana.

Jeszcze w jednym miejscu jest wgnieciona blacha, pomiędzy tymi przetloczeniami.

Trochę pracy to wymagało, ale udało się to jakoś skurczyć.

A tu już mamy nowy profil wzmacniający zrobiony na zamówienie. Widać jakie ma kąty gięcia.

Potem blachy można było oczyścić.

I pomalować podkładem reaktywnym.

Dwa profile Maciek zespawał ze sobą. Po spawaniu wszystko się wygięło w łuk...

Ale po krótkiej walce z użyciem różnych przedmiotów i kolana wróciły do bycia prostymi. Na końcach profila trzeba jeszcze było zrobić zakładki do połączenia z bokami auta.

Przed połączeniem wzmocnienia z plecami kabiny obie części pomalowane zostały podkładem epoksydowym, pomijając oczywiście krawędzie, gdzie będą spawy.

Potem części zostały połączone.

Kolejna przymiarka, już po połączeniu. Wszystko niby pasuje, ale okazało się, że spawane to było w fabryce dość niedbale i blachy z tyłu samochodu nie bardzo teraz pasują do pleców kabiny. Za równo to Maciek robi...

Nie pasujące otwory po zgrzewach trzeba było zatem zaspawać.

A potem zrobić nowe, we właściwym miejscu.

No iteraz można to ustawiać w docelowym położeniu.

Z boków musi to się mieścić pomiędzy blachy boków kabiny, więc trzeba to zablokować, żeby nie wystawało.

Górny profil trafił w wycięcia w pionowych blachach.

Niedługo później było to wspawane.

Dwie blachy, ta dolna pionowa i górna lekko pochylona, powinny być połączone. Fabrycznie ledwo to pasowało do siebie, bo ślady zgrzewów są na samej krawędzi górnej blachy. Tu się nie zeszło...

Dlatego połączymy te blachy w sposób oddający ducha buowy tego samochodu, czyli dodamy blaszkę łączącą.

A tu już podziurkowana i wspawana.

Potem spawy zostały oszlifowane. W bocznych częściach będą jeszcze dokładane wzmocnienia wewnątrz progów, które oryginalnie wychodziły w górę tej pochyłej blachy, więc tu jeszcze blachy zostaną połączone.

I widok z tyłu.


To odciśnięcie zrobiło całkiem spory brzuch z tej strony.

A tu te wzmocnienie. Widać, że jest wgniecione.

Cała górna krawędź części jest wygięta w łuk. Ponieważ jest to krawędź otworu, przez który (jak ktoś się uprze, nie pytaj mnie, skąd wiem)można wyciągnąć silnik, podejrzewam, że ktoś rzeczywiście ten silnik wyciągał i walnął nim w blachę.

Naprawę można zacząć od odwiercenia wzmocnienia.

W sumie dobrze, że tu można zajrzeć, bo fabrycznie zdaje się nie było to nawet zabezpieczone.

Wzmocnienie składa się z dwóch części - dolnego profilu wzmacniającego krawędź kabiny, oraz naspawanego na niego kanału w kształcie litery "U", będącego częścią ramy otworu w tylnej półce, zamykanego pokrywą silnika.

Maciek wygiął szablon tego górnego profilu.

Tak się przypadkiem składa, że mamy tą część dostępną od ręki w garażu, widać ją na zdjęciu.

Po dwóch gięciach w giętarce część jest gotowa.

Profil wzmacniający jest nieco trudniejszy, bo ma kształt omegi, a to jż trudno w naszej giętarce wygiąć. Trzeba zacząć od czegoś takiego. Jedna krawędź specjalnie jest wygięta poza kąt 90 stopni, żeby się zmieścić w giętarce z następnym gięciem.

A następne gięcie wymaga podłożenia prętów kwadratowych pod blachę.

I można to wygiąć. Całość utrudnia to, że nie są to gięcia pod kątem prostym - ta blacha grodziowa jest nieco pochylona do tyłu samochodu, a wzmocnienie z niej wychodzi poziomo. Potem to pokażę na zdjęciu.

Teraz można tą jedną nóżkę omegi przywrócić do kąta prostego sztuczką z prętem.

Gotowe. Dużym minusem jest to, że nie mamy tak długiej giętarki, żeby tą część zrobić z jednego kawałka. To na razie zostawiamy, ale w międzyczasie zamówiliśmy taki profil gięty na zamówienie...

Przejdźmy teraz do płaskiej blachy.

Trzeba w niej naprawić narożnik. Nowy narożnik już jest przygotowany.

Stara blacha wycięta, nowa już złapana.

A tu już wspawana i oszlifowana.

Jeszcze w jednym miejscu jest wgnieciona blacha, pomiędzy tymi przetloczeniami.

Trochę pracy to wymagało, ale udało się to jakoś skurczyć.

A tu już mamy nowy profil wzmacniający zrobiony na zamówienie. Widać jakie ma kąty gięcia.

Potem blachy można było oczyścić.

I pomalować podkładem reaktywnym.

Dwa profile Maciek zespawał ze sobą. Po spawaniu wszystko się wygięło w łuk...

Ale po krótkiej walce z użyciem różnych przedmiotów i kolana wróciły do bycia prostymi. Na końcach profila trzeba jeszcze było zrobić zakładki do połączenia z bokami auta.

Przed połączeniem wzmocnienia z plecami kabiny obie części pomalowane zostały podkładem epoksydowym, pomijając oczywiście krawędzie, gdzie będą spawy.

Potem części zostały połączone.

Kolejna przymiarka, już po połączeniu. Wszystko niby pasuje, ale okazało się, że spawane to było w fabryce dość niedbale i blachy z tyłu samochodu nie bardzo teraz pasują do pleców kabiny. Za równo to Maciek robi...

Nie pasujące otwory po zgrzewach trzeba było zatem zaspawać.

A potem zrobić nowe, we właściwym miejscu.

No iteraz można to ustawiać w docelowym położeniu.

Z boków musi to się mieścić pomiędzy blachy boków kabiny, więc trzeba to zablokować, żeby nie wystawało.

Górny profil trafił w wycięcia w pionowych blachach.

Niedługo później było to wspawane.

Dwie blachy, ta dolna pionowa i górna lekko pochylona, powinny być połączone. Fabrycznie ledwo to pasowało do siebie, bo ślady zgrzewów są na samej krawędzi górnej blachy. Tu się nie zeszło...

Dlatego połączymy te blachy w sposób oddający ducha buowy tego samochodu, czyli dodamy blaszkę łączącą.

A tu już podziurkowana i wspawana.

Potem spawy zostały oszlifowane. W bocznych częściach będą jeszcze dokładane wzmocnienia wewnątrz progów, które oryginalnie wychodziły w górę tej pochyłej blachy, więc tu jeszcze blachy zostaną połączone.

I widok z tyłu.
